piątek, 16 grudnia 2011

Audycja nr 78 – 14.12.2011

Siedemdziesiąte ósme spotkanie w Art.Rockowym Świecie wypełnił progresywny miks muzyczny. Mogliście usłyszeć sporo klasyki oraz współczesnej muzyki prog-rockowej.

Playlista audycji nr 78 wygląda następująco:

1. Genesis, Horizons, „Foxtrot” (1972), 1:41.
2. Arena, On the Edge of Despair, „Contagium” EP (2003), 5:44.
3. Emerson Lake & Palmer, Tarkus: Eruption / Stones Of Years / Iconoclast / Mass / Manticore / The Battlefield / Aquatarkus, „Tarkus” (1971), 20:42.
4. Stefano Panunzi, Masquerade, „Timelines” (2005), 4:35.
5. Genesis, Stagnation, „Trespass” (1970), 8:46.
6. The Watch, Thunder Has Spoken, „Timeless” (2011), 4:49.
7. Van der Graaf Generator, Scorched Earth, „Transmissions” (2007), 10:10.
8. Quidam, Wish You Were Here (Pink Floyd cover), „...bez półPRĄDU (... halfPLUGGED)” (2006), 4:16.
9. Frost*, Experiments in Mass Appeal, „Experiments in Mass Appeal” (2008), 7:58.
10. King Crimson, Requiem, „Beat” (1982), 6:37.
11. Fish, 13th Star, „13th Star” (2007), 5:55.
12. Jethro Tull, Baker St. Muse, „Minstrel In The Gallery” (1975), 16:39.
13. Pendragon, The Freak Show, „Pure” (2008), 4:26.
14. Pink Floyd, Pigs (Three Different Ones), „Animals” (1977), 11:22.
15. Sieges Even, Epigram For The Last Straw, „A Sense Of Change” (1991), 7:32.

A już w najbliższą środę świąteczne wydanie Art.Rockowego Świata.

środa, 14 grudnia 2011

Audycja nr 77 – 7.12.2011

Siedemdziesiąte siódme spotkanie w Art.Rockowym Świecie wypełniła muzyka zespołów, które wkrótce zawitają do Polski jak Opeth i The Watch, a także mieszanka progresywnych nowości i ciekawostek.

Playlista audycji nr 77 wygląda następująco:

1. Genesis, Horizons, „Foxtrot” (1972), 1:41.
2. Genesis, Dance on a Volcano, „A Trick of the Tail” (1976), 5:58.
3. The Watch, In The Wilderness (Genesis cover), „Timeless” (2011), 4:05.
4. Genesis, Harold The Barrel, „Nursery Cryme” (1971), 3:01.
5. Genesis, Firth Of Fifth, „Selling England By The Pound” (1973), 9:35.
6. The Pineapple Thief, Tightly Wound, „Tightly Unwound” (2008), 6:35.
7. The Pineapple Thief, Money, „Return to the Dark Side of the Moon” (2011), 6:36.
8. Brighteye Brison, The Magician's Cave, „The Magician Chronicles – Part I” (2011), 12:18.
9. Genesis, The Silent Sun, „From Genesis to Revelation” (1969), 2:13.
10. Opeth, The Devil's Orchard, „The Devil's Orchard” CDS (2011), 6:31.
11. Opeth, Deliverance, „Live At Rock Hard Festival 2009” (2011), 13:00.
12. Yes, Into The Storm, „Fly From Here” (2011), 6:53.
13. Yes, Abilene (UK Don't Kill The Whale – Single 1978), „Tormato” (1978), 4:03.
14. Nightwish, Storytime, „Storytime” CDS (2011), 5:28.
15. Renaissance, Ocean Gypsy, „British Tour ‘76”, 7:31.
16. Frost*, Snowman, „Milliontown” (2006), 3:55.
17. The Watch, Thunder Has Spoken, „Timeless”, 4:49.

A już dziś w Art.Rockowym Świecie znakomity progresywny miks muzyczny.

sobota, 3 grudnia 2011

Audycja nr 76 – 30.11.2011

Siedemdziesiąte szóste spotkanie w Art.Rockowym Świecie wypełniła muzyka z najnowszej płyty Lunatic Soul – projektu Mariusza Dudy, na co dzień muzyka grupy Riverside. Ponadto usłyszeliście muzykę z najnowszego singla Stevena Wilsona oraz epicki utwór z pierwszego albumu grupy Frost*.

Playlista audycji nr 76wygląda następująco:

1. Genesis, Horizons, „Foxtrot” (1972), 1:41.
2. Queen, Innuendo, „Innuendo” (1991), 6:31.
3. Lunatic Soul, Impression II, „Impressions” (2011), 4:04.
4. Lunatic Soul, Impression V, „Impressions” (2011), 5:02.
5. Lunatic Soul, Impression VI, „Impressions” (2011), 7:33.
6. Disperse, On The Windows Of A Dove, „Journey Through The Hidden Gardens” (2010), 3:27.
7. Riverside, Second Life Syndrome, „Second Life Syndrome” (2005), 15:40.
8. Lunatic Soul, The Final Truth, „Lunatic Soul” (2008), 7:34.
9. Joe Bonamassa, Black Lung Heartache, „Dust Bowl” (2011), 4:14.
10. Steven Wilson, Postcard, „Postcard” EP (2011), 4:29.
11. Steven Wilson, Postcard (Live Piano / Vocal Version), „Postcard” EP (2011), 3:13.
12. King Crimson, The Court Of The Crimson King, „In The Court Of The Crimson King” (1969), 9:31.
13. Frost*, Milliontown, „Milliontown” (2006), 26:35.
14. Electric Light Orchestra, Here Is The News, „Time” (1981), 3:50.

A w najbliższą środę w Art.Rockowym Świecie kolejna solidna porcja muzycznych odkryć i nowości.

wtorek, 29 listopada 2011

Audycja nr 75 – 23.11.2011

Siedemdziesiąte piąte spotkanie w Art.Rockowym Świecie wypełniła mikstura złożona ze znakomitych progresywnych utworów.

Playlista audycji nr 75wygląda następująco:

1. Genesis, Horizons, „Foxtrot” (1972), 1:41.
2. Queensrÿche, Neon Knights (Black Sabbath cover), „Take Cover” 2007, 3:43.
3. Dream Theater, Outcry, „A Dramatic Turn Of Events” (2011), 11:24.
4. Manning, Nobody's Fool, „A Matter Of Life And Death” (2005), 5:11.
5. Yes, The Revealing Science of God. Dance of the Dawn, „Tales From Topographic Oceans” (1973), 22:37.
6. Rush, Armor And Sword, „Snakes & Arrows” (2007), 6:36.
7. The Reasoning, A Musing Dream, „Dark Angel” (2008), 9:13.
8. Arena, The Great Escape, „The Seventh Degree Of Separation” (2011), 4:38.
9. Ayreon, The Fifth Extinction, „01011001” (2008), 10:29.
10. Matt Stevens, Scapegoat, „Relic” (2011), 4:51.
11. Frost*, Black Light Machine, „Milliontown” (2006), 10:07.
12. Pain Of Salvation, Cribcaged, „Scarsick” (2007), 5:57.
13. Big Big Train, Perfect Cosmic Storm, „The Difference Machine” (2007), 14:41.
14. Marillion, Out Of This World, „Less Is More” (2009), 5:08.
15. It Bites, When I Fall, „The Tall Ships” (2008), 4:41.

A już jutro w Art.Rockowym Świecie solidna porcja muzycznych odkryć i nowości.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Audycja nr 74 – 16.11.2011

Siedemdziesiąte czwarte spotkanie w Art.Rockowym Świecie poświęcone najnowszemu studyjnemu wydawnictwu formacji Arena zatytułowanemu „The Seventh Degree of Separation”. Zespół powrócił w znakomitej formie, o czym można było się przekonać podczas koncertów, które zespół dał w Polsce (w tym w bejowskim Klubie Progresja). W drugiej godzinie mogliście poznać twórczość australijskiej formacji Unitopia.

Playlista audycji nr 74wygląda następująco:

1. Genesis, Horizons, „Foxtrot” (1972), 1:41.
2. Arena, The Great Escape, „The Seventh Degree of Separation” (2011), 4:38.
3. Arena, Rapture, „The Seventh Degree of Separation” (2011), 4:23.
4. Believe, World is Round Part 2, „World is Round” (2010), 4:27.
5. Arena, The Ghost Walks, „The Seventh Degree of Separation” (2011), 3:19.
6. Riverside, Through The Other Side, „Rapid Eye Movement” (2007), 4:05.
7. Arena, Opera Fanatica, „Pepper’s Ghost” (2005), 13:07.
8. Arena, What If?, „The Seventh Degree of Separation” (2011), 4:36.
9. Rush, The Trees, „Hemispheres” (1978), 4:45.
10. Arena, Catching The Bullet, „The Seventh Degree of Separation” (2011), 7:43.
11. Unitopia, Artificial World, „Artificial” (2010), 5:42.
12. Unitopia, The Garden, „The Garden” (2008), 22:33.
13. It Bites, The Wind That Shakes the Barley, „The Tall Ships” (2008), 8:12.
14. Unitopia, When I'm Down, „The Garden” (2008), 5:41.
15. Unitopia, Gone In The Blink Of An Eye, „Artificial” (2010), 5:49.
16. Arena, The Tinder Box, „The Seventh Degree of Separation” (2011), 4:17.

środa, 16 listopada 2011

Zapraszam do Art.Rockowego Świata

Dzisiejsze wydanie Art.Rockowego Świata poświęcone najnowszemu wydawnictwu grupy Arena oraz muzyce formacji Unitopia.


gadu-gadu: 24 26 33 53

Dziś usłyszycie między innymi ten utwór:

niedziela, 13 listopada 2011

Koncerty: Arena, Klub Progresja, Warszawa, 8 listopada 2011

Po sześciu latach od ukazania się ostatniego albumu „Pepper’s Ghost” światło dzienne ujrzało nowe wydawnictwo zespołu Arena zatytułowane „The Seventh Degree of Separation”. A właściwie dopiero ujrzy, ponieważ w sprzedaży album ten pojawi się dopiero pod koniec listopada. Jednak Ci, którzy dotarli na polskie koncerty zespołu, mogli poznać zawartość tego krążka nieco wcześniej. A pierwsze przesłuchania, o których wkrótce, są więcej niż obiecujące.

Arena powróciła na muzyczną scenę w nieco odmienionym kształcie. Za mikrofonem Roba Sowdena zastąpił Paul Manzi (znany między innymi z Oliver Wakeman Band) natomiast funkcję basisty ponownie objął John Jowitt (wcześniej pełnił ją w latach 1995–1998). Zmiany w składzie, a zwłaszcza na kluczowym stanowisku wokalisty, z reguły powodują najwięcej obaw wśród fanów. Dało się je odczuć w zasłyszanych uwagach wymienianych przez oczekującą na występ zespołu publiczność.

Zanim jednak na scenie pojawili się muzycy brytyjskiej formacji, muzyczną ucztę dla publiczności przygotowali członkowie Believe. Pierwszy utwór w wykonaniu zespołu (No Time Inside) nie rozgrzał publiczności, jednak kolejne kompozycje w ich wykonaniu przyjmowane były z coraz większym entuzjazmem. Szczególnie dobrze zabrzmiał zamykający set utwór Poor King Of Sun/Return, w którym muzycy pokazali pełnię swojego kunsztu. Występ grupy Believe znakomicie wprowadził publiczność w nastrój wieczoru wypełnionego neoprogresywnymi dźwiękami.

Kilka, a może kilkanaście minut po dwudziestej pierwszej na scenie pojawili się muzycy Areny. Zaczęli od kompozycji The Great Escape otwierającej najnowszy album zespołu. Lepszego otwarcia nie można zresztą od nich oczekiwać. Ten dynamiczny utwór od samego początku przykuł uwagę publiczności, która dała się ponieść scenicznemu show. Muzycy od czasu do czasu wspierali bowiem swój występ, prostymi, acz sugestywnymi środkami wizualnymi. Wielbiciele filmu Bram Stoker’s Dracula mogli dostrzec pewne podobieństwo ucharakteryzowanego wokalisty do hrabiego Draculi podczas wykonywani utworu Don’t Forget To (Breathe).

Muzyka z nowej płyty nie zdominowała występu zespołu Arena. Oprócz The Great Escape można było usłyszeć także, o ile mnie pamięć nie zawodzi, utwory Rapture, What If?, The Ghost Walks, The Ghost Walks, The Tinder Box, One Last Au Revoir? czy Burning Down. Zwłaszcza ten ostatni zabrzmiał znakomicie. Muzycy sięgnęli jednak także po utwory ze starszych płyt. Znakomicie wypadły dwie kompozycje z debiutanckiej płyty zespołu „Songs From The Lion’s Cage”: Valley Of The Kings oraz Crying For Help IV. Zwłaszcza ten ostatni zabrzmiał znakomicie w interpretacji Paula Manzi’ego.

Nowy wokalista zaprezentował się znakomicie zarówno w nowym, jak i starszym repertuarze. Kompozycje z poprzednich płyt zespołu wykonywał z dużą swobodą, nie tracąc nic ze swego stylu wokalnego. Jego głos świetnie pasował do dynamicznych, bardziej hard rockowych kompozycji, których na koncercie akurat nie brakowało.

Mnie tylko zabrakło kompozycji z mojej ulubionej płyty Areny zatytułowanej „Contagion”. Szkoda, że muzycy wykonali tylko jeden utwór pochodzący z tego albumu (Ascension).

Arena świetnie się zaprezentowała na scenie Progresji. Widać było, że wspólna gra sprawia muzykom sporo przyjemności. Dobry nastrój udzielił się także publiczności żywiołowo reagującej na to, co działo się na scenie. Szkoda tylko, że widzów tej było niezbyt dużo. Ale może następnym razem, miejmy tylko nadzieje, że nie nastąpi on za sześć lat, publiczności będzie więcej. Bo warto ten zespół zobaczyć.